Strona internetowa dla dietetyka: co na niej umieścić
Strona dla dietetyka: specjalizacje, ceny razem z zawartością pakietów, wykształcenie, zapisy i bezpieczne zbieranie wywiadu żywieniowego.
Dietetyk sprzedaje coś, czego nie da się obejrzeć przed zakupem. Nie ma tu efektu widocznego od razu, jak przy strzyżeniu, ani naprawionej rzeczy, jak w warsztacie. Jest obietnica, że przez najbliższe trzy miesiące ktoś poprowadzi kogoś przez zmianę, która wcześniej dwa razy nie wyszła.
Dlatego strona dietetyka pracuje inaczej niż strona hydraulika. Nikt nie klika w panice. Ktoś czyta wieczorem, porównuje trzy gabinety, sprawdza wykształcenie, patrzy na ceny i odzywa się po kilku dniach. Strona musi wytrzymać takie spokojne sprawdzanie.
Dietetyka sprzedaje się dziś w dużej mierze zdalnie
To największa różnica wobec innych usług lokalnych. Konsultacje online i jadłospisy wysyłane mailem sprawiły, że dietetyk z Gliwic prowadzi pacjentów z Warszawy i z Londynu.
Wynikają z tego dwie rzeczy. Po pierwsze, strona jest tu realnym miejscem sprzedaży, a nie tylko wizytówką, więc warto włożyć w nią więcej niż w branżach, gdzie klient i tak przyjdzie z ulicy. Po drugie, konkurujesz z całą Polską, więc wygrywa się specjalizacją, a nie ogólnym hasłem „dietetyk".
Co musi znaleźć się na stronie
Specjalizacje wypisane osobno
Insulinooporność, PCOS, Hashimoto, IBS i SIBO, celiakia, dieta w ciąży i przy karmieniu, żywienie dzieci, dieta sportowa, redukcja masy ciała, diety eliminacyjne przy alergiach.
Nikt nie wpisuje w Google samego słowa „dietetyk". Ludzie wpisują „dietetyk insulinooporność" albo „dieta przy Hashimoto". Każdy obszar, którym faktycznie się zajmujesz, zasługuje na własną sekcję lub własną podstronę: to jednocześnie fraza z wyszukiwarki i odpowiedź na pytanie, po które ktoś wszedł.
Nie dopisuj obszarów, w których nie pracujesz, żeby wyglądać na szerszego. Ściągniesz zapytania, które i tak odrzucisz.
Wykształcenie, bo zawód wciąż nie jest regulowany
Stan na lipiec 2026: dietetyk nie ma własnej ustawy. Projekt ustawy o zawodzie dietetyka i samorządzie zawodowym jest w toku prac i ma wprowadzić prawo wykonywania zawodu oraz rejestr, ale do czasu jego wejścia w życie tytułu może używać każdy: i magister dietetyki po pięciu latach studiów, i osoba po weekendowym kursie internetowym.
Pacjenci coraz częściej o tym wiedzą i sprawdzają. To działa na twoją korzyść, jeśli masz co pokazać. Wypisz uczelnię i kierunek, stopień, kursy podyplomowe, staże, przynależność do towarzystw naukowych. Jeśli pracujesz z konkretnymi jednostkami chorobowymi, napisz skąd masz do tego przygotowanie.
Gdy ustawa wejdzie w życie, tę sekcję trzeba będzie uzupełnić o numer w rejestrze. Warto z góry założyć, że strona będzie do zaktualizowania.
Ceny razem z tym, co się w nich mieści
Największe rozczarowanie w tej branży bierze się z niedopowiedzeń: klient sądził, że jadłospis jest w cenie konsultacji, a nie był. Jedna tabela usuwa ten problem.
| Pozycja | Co warto podać obok ceny |
|---|---|
| Pierwsza konsultacja | ile trwa, co obejmuje wywiad, czy jest analiza składu ciała |
| Wizyta kontrolna | ile trwa, co ile tygodni |
| Jadłospis | na ile dni, ile wariantów, czy z listą zakupów |
| Pakiet | liczba wizyt, okres, forma kontaktu między wizytami |
| Konsultacja online | czy cena jest ta sama, przez jaki komunikator |
Ukrywanie cen pod hasłem „wycena indywidualna" działa tu tak samo źle jak w kosmetyce. Klient czyta to jako „drogo i nie chcą powiedzieć ile".
Jasna informacja: online czy stacjonarnie
Jeśli przyjmujesz też w gabinecie, podaj adres, godziny i dojazd. Jeśli pracujesz wyłącznie zdalnie, napisz to od razu, bo inaczej ludzie będą dzwonić z pytaniem o gabinet.
Zapisy, które da się zrobić o 22:00
Tu, w odróżnieniu od warsztatu, system rezerwacji ma sens. Decyzja zapada wieczorem, po pracy, gdy nikt już nie odbierze telefonu. Kalendarz z wolnymi terminami zamienia tę decyzję w zapis, zamiast odkładać ją na „zadzwonię jutro", które nigdy nie następuje.
Wywiad żywieniowy zbierany bezpiecznie
Rzecz, którą większość stron w tej branży robi źle. Kwestionariusz z pytaniami o choroby, leki, wyniki badań i masę ciała to dane o zdrowiu, czyli szczególna kategoria danych w RODO. Przepuszczanie ich przez zwykły formularz kontaktowy, który leci na skrzynkę pocztową, to zły pomysł.
Bezpieczniejsze podejście jest przy okazji prostsze: formularz na stronie zbiera imię, kontakt i temat, a właściwy wywiad wypełnia się dopiero po umówieniu wizyty, w systemie do tego przeznaczonym albo na pierwszej konsultacji. Do tego polityka prywatności, która mówi wprost, jakie dane zbierasz, po co i jak długo je trzymasz.
Efekty pacjentów, jeśli w ogóle, to ostrożnie
Zdjęcia sylwetki przed i po są jednocześnie wizerunkiem i informacją o zdrowiu, więc wymagają wyraźnej, dobrowolnej zgody, najlepiej pisemnej, z informacją gdzie będą publikowane i z możliwością jej wycofania.
Osobna sprawa to obietnice. „Gwarantowane 10 kg w miesiąc" to komunikat, którego nie obronisz, a przy okazji wprowadza klienta w błąd co do efektu usługi. Znacznie lepiej działa pokazanie sposobu pracy: jak wygląda pierwsza wizyta, co pacjent dostaje na piśmie, jak często się widujecie i co się dzieje, gdy coś nie idzie zgodnie z planem.
Blog, który tu naprawdę działa
W większości branż usługowych odradzam prowadzenie bloga. Dietetyka jest wyjątkiem, bo ludzie szukają w Google rzeczy, na które ty znasz odpowiedź: co jeść przy insulinooporności, czy kawa na czczo szkodzi, jak czytać skład produktu, ile białka po treningu.
Kilkanaście tekstów w twoich obszarach specjalizacji przyprowadza ruch, którego inaczej nie zdobędziesz, a przy okazji pokazuje, że wiesz co mówisz. Warunek jest jeden: mają być twoje, podpisane imieniem i nazwiskiem, a nie przepisane z pierwszych wyników wyszukiwania.
Sprzedajesz przez stronę? Potrzebujesz regulaminu
Sprzedaż konsultacji i jadłospisów przez stronę to świadczenie usług drogą elektroniczną, więc potrzebny jest regulamin, a obok niego polityka prywatności.
Osobno warto rozumieć kwestię 14 dni na odstąpienie od umowy, które przysługuje konsumentowi przy zakupie na odległość. Ustawa o prawach konsumenta przewiduje wyjątki, pod które usługi układane pod konkretną osobę zwykle da się podciągnąć, ale warunkiem jest poinformowanie klienta i odebranie od niego zgody przed rozpoczęciem pracy. Bez tego klient może odstąpić od umowy po odebraniu gotowego jadłospisu i odzyskać pieniądze. To jedno z niewielu miejsc, gdzie warto zajrzeć do prawnika, bo błąd kosztuje wprost.
Czego nie potrzebujesz
- Kalkulatora BMI. Jest na każdej stronie w tej branży, nikt po nim nie zostaje i nikt się przez niego nie zapisuje.
- Sklepu z suplementami, jeśli nie sprzedajesz ich realnie i regularnie.
- Zdjęć stockowych z sałatą i centymetrem. Wyglądają jak każda inna strona dietetyczna. Twoje własne zdjęcie robi więcej.
- Wyliczanki wszystkich znanych diet. Pięć obszarów, w których jesteś dobry, waży więcej niż trzydzieści haseł.
Ile kosztuje taka strona
Dietetykowi wystarcza strona wizytówkowa z rozpisanymi specjalizacjami, cennikiem i zapisami. Realny przedział to około 800 do 2500 zł jednorazowo plus niewielki abonament za hosting i opiekę techniczną.
Wyżej robi się wtedy, gdy chcesz sprzedawać pakiety przez stronę z płatnością online, mieć panel pacjenta albo integrację z narzędziem do układania jadłospisów. Widełki rozpisałem we wpisie ile kosztuje strona internetowa dla małej firmy.
Strona, wizytówka i Instagram
| Kanał | Rola |
|---|---|
| Strona | specjalizacje, ceny, wykształcenie, zapisy, teksty ściągające ruch z Google |
| Wizytówka Google | pacjenci z okolicy, opinie, Mapy, jeśli przyjmujesz stacjonarnie |
| bieżący kontakt, rozpoznawalność, kierowanie ludzi na stronę |
Jeśli masz gabinet, wizytówkę Google zakładasz w pierwszej kolejności, bo jest darmowa: opisałem to krok po kroku we wpisie o wizytówce Google dla małej firmy. Przy pracy wyłącznie zdalnej wizytówka znaczy mniej, a cały ciężar bierze na siebie strona.
Podsumowanie
Strona dietetyka wygrywa spokojnym porównaniem, nie efektem wow. Wypisane specjalizacje zamiast ogólnego „dietetyk", ceny razem z zawartością pakietów, widoczne wykształcenie, zapisy możliwe o dowolnej porze i ostrożne obchodzenie się z danymi o zdrowiu. Tyle wystarczy, żeby ktoś porównujący trzy gabinety wybrał twój.
O tym, jak to wygląda w pokrewnych branżach, pisałem przy okazji fizjoterapeuty i gabinetu kosmetycznego.
Prowadzisz gabinet na Śląsku lub w okolicy? Zobacz ofertę dla swojego miasta: Gliwice, Katowice, Zabrze, Tychy albo wybierz z pełnej listy.
Potrzebujesz strony dla swojej firmy?
Robię proste, schludne strony internetowe dla małych firm w całej Polsce. Bezpłatna wycena, bez zobowiązań.
Napisz do mnie →# inne wpisy
- Strona internetowa dla fizjoterapeuty: co wolno napisać
- Strona internetowa dla kwiaciarni: co się sprawdza
- Strona internetowa dla hydraulika: telefon, obszar, ceny
- Strona www dla wypożyczalni samochodów: co musi mieć
- Strona internetowa dla mechanika i warsztatu
- Strona internetowa dla gabinetu kosmetycznego
- Wizytówka Google dla małej firmy: jak ją założyć i uzupełnić
- Strona internetowa dla fryzjera i barbera: co musi zawierać
- Ile kosztuje strona internetowa dla małej firmy w 2026 roku?
- Czy małej firmie naprawdę jest potrzebna strona internetowa?
- Strona internetowa vs Facebook - co lepsze dla małej firmy?
- Jak wybrać domenę dla małej firmy - praktyczny przewodnik